Język quenya
Jeżeli ktoś myśli, że sztuczne języki szybko wymierają, grubo się myli. Przykładem może być język elfów wysokiego rodu stworzony przez Johna Ronalda Reuela Tolkiena. Ten wybitny językoznawca z Oksfordu stworzył cały system językowy, który po jego śmierci zaczął żyć własnym życiem. Zaczęto tłumaczyć na quenyę całe książki, w tym Biblię. Istnieją samozwańczy językoznawcy, którzy zajmują się tworzeniem nowych słów i struktur gramatycznych zapoczątkowanych przez Tolkiena, ale przecież tworzenie sztucznego języka może nie mieć nigdy końca. Język quenejski przewija się przez wszystkie dzieła Tolkiena związane ze Śródziemiem. Opiera się przede wszystkim na łacinie, języku fińskim, a także na grece. Rządzi się nie przypadkiem, co ma miejsce w wielu przypadkach książek fantastycznych, ale określonymi zasadami – było to ukochane dzieło Tolkiena, którym posługiwali się nim elfowie z Valinoru, swoistej krainy mlekiem i miodem płynącej. W miejscu, w którym dzieje się akcja „Władcy Pierścieni”, quenya została wyeliminowana przez sindariński, język elfich mieszkańców Śródziemia. Zazwyczaj wytwory naśladowców Tolkiena nazywa się neoquenyą. Opiera się on na alfabecie łacińskim w podstawowej odmianie. Do naszych czasów zdążyły powstać osobne dzieła gramatyczne i pozycje słownikowe, które określają używanie quenejskiego. Pojawiają się także znaki diakrytyczne oznaczające długość samogłosek, w tym kreski i tremy. W quenejskim często wystarczy zmienić końcówkę, by otrzymać liczbę mnogą. Niektóre głoski w języku polskim mogą być inaczej czytane niż w quenyi, np. „c” (jako „k”).